Powrót

1. Cud słońca w Fatimie w 1917 r.

a. Objawienie.

b. Cud słońca.

c. Relacje bezpośrednich świadków cudu słońca.

2. Co widziały dzieci 13 października?

a. Cud słońca.

b. Święta Rodzina.

c. Matka Boża Bolesna.

d. Matka Boża Szkaplerzna.

3. Sens i znaczenie cudu słońca.

4. Cud słońca w innych miejscach.

a. 2015, 13 czerwca. Watykan.

b. 2011, 13 maja. Fatima.

c. 1978, 25 marca. Betania w Wenezueli.

d. 1950, 30 października. Watykan.

e. 1944. Bonate.

f. 1920, 13 czerwca. Fatima.

g. 1917, 20 października. Torres Novas.

Cud słońca w Fatimie w 1917 r.

 

Biblii cuda nazywane są "palcem Bożym" (Wj 8, 15; Łk 11, 20). Zapowiedziany 13 lipca 1917 roku cud z nieba był wyczekiwany przez mieszkańców Portugalii. Niezależnie od tego, kim byli: wierzący, ateiści, sceptycy czy walczący z Kościołem, w tym dniu, 13 października 1917 roku, obecność w Cova da Iria była dla wszystkich "obowiązkowa". Szacuje się, że na miejsce objawień przybyło ponad 70 tys. osób. Każdy przyszedł z sobie właściwą intencją: wierzący z nadzieją doświadczenia obecności Matki Bożej, ateiści, aby wyśmiewać objawienia i Kościół.

W tym dniu niebo pokryte było ciemnymi chmurami i od rana spadały na ludzi strumienie ulewnego deszczu. Wszyscy byli całkowicie przemoczeni i stali w błocie w oczekiwaniu na zapowiedziany cud.

Objawienie. I przyszła z nieba Matka Najświętsza. Siostra Łucja w swych wspomnieniach tak opisuje spotkanie z Maryją:

- Czego żądasz ode mnie?

- Chcę ci powiedzieć, że mają zbudować tutaj kaplicę na moją cześć, bo jestem Matką Bożą Różańcową, żeby nadal odmawiali codziennie różaniec. Wojna się skończy i żołnierze wkrótce wrócą do domów.

- Chciałam Cię prosić o wiele rzeczy. Czy uzdrowisz chorych i czy nawrócisz grzeszników...

- Niektórych tak, innych nie. Muszą się poprawić, niech proszą o wybaczenie swoich grzechów.

I przybierając smutniejszy wyraz oblicza, Matka Boża powiedziała:

- Niech nie znieważają więcej naszego Pana Boga, bo już tak bardzo został znieważony.

I otworzywszy dłonie, sprawiła, że lśniły w słońcu, i kiedy się wznosiła, odblask Jej światła padał na słońce.

Oto, Wielebna Matko, powód tego, że krzyknęłam, by patrzyli w słońce. Nie było moim zamiarem zwrócić nań uwagi ludzi, gdyż nawet nie uświadomiłam sobie ich obecności. Zrobiłam to jedynie pchana wewnętrznym nakazem.

Kiedy Matka Boska zniknęła w ogromie firmamentu, zobaczyliśmy obok słońca świętego Józefa z Dzieciątkiem i Matkę Bożą ubraną na biało, w błękitnym płaszczu. Zdawało się, że święty Józef i Dzieciątko błogosławią świat, wykonując dłonią znak krzyża. Zaraz potem, kiedy ta wizja zniknęła, ujrzałam naszego Pana i Matkę Bożą, która wydała mi się Matką Bożą Bolesną. Wydawało się, że Pan błogosławi świat w ten sam sposób, jak święty Józef. Ta wizja zniknęła i wydało mi się, że znowu widzę Matkę Bożą, wyglądającą tym razem jak Matka Boża z Karmelu. (spis treści)

Cud słońca. Kiedy Matka Boża objawiła się, nagle deszcz przestał padać, pokazało się słońce i zgromadzeni zobaczyli, że ze słońca na wszystkie strony zaczęły wystrzeliwać promienie światła w zmieniających się na przemian kolorach: czerwonym, zielonym, żółtym i niebieskim. Równocześnie tarcza słońca z szalona szybkością wirowała wokół własnej osi, jakby była gigantycznym ognistym kołem, i zbliżała się do ziemi, rzucając na ziemię, drzewa, skały i ludzi promienie tak cudownego, silnego, kolorowego światła, jakiego nikt nigdy dotąd nie widział. Słońce trzykrotnie się zatrzymywało i trzykrotnie ten niesamowity taniec na nowo się powtarzał. W pewnym momencie słońce zaczęło spadać i zygzakami zbliżało się do ziemi. Wydawało się wówczas, że nastąpi kosmiczna katastrofa zderzenia się słońca z ziemią. Wtedy cały zgromadzony tłum padł na kolana. Ludzie krzyczeli z przerażenia, błagali o miłosierdzie i wyrażali żal za grzechy. Niektórzy głośno spowiadali się ze swoich grzechów, sądząc, że to jest koniec świata. Ludzie, klęcząc, płakali i modlili się. To niezwykłe zjawisko trwało 10 minut. W tym krótkim czasie ziemia, która na skutek ulewnego deszczu zmieniła się w prawdziwe bagno, została całkowicie osuszona, a przemoczone do suchej nitki ubrania zgromadzonych ludzi całkowicie wyschły i wyglądały, jakby wyszły prosto z pralni.

Podczas tego spektakularnego cudu dokonało się tysiące nawróceń oraz uzdrowień z najróżniejszych chorób. Najbardziej wykształceni i inteligentni ludzie patrzyli oniemiali jak małe dzieci.

Cud słońca był wydarzeniem, które nigdy wcześniej nie miało miejsca w historii ludzkości. Po raz pierwszy od momentu zmartwychwstania Chrystusa, dla potwierdzenia prawdziwości objawień, Bóg dokonał tak spektakularnego cudu w zapowiedzianym czasie i miejscu. Był on widziany w promieniu kilkudziesięciu kilometrów.

Ten znak potwierdził w sposób niepodważalny prawdziwość całego orędzia, jakie Matka Boża przekazała światu przez troje fatimskich dzieci. (spis treści)

Relacje bezpośrednich świadków cudu słońca:

Portugalska gazeta O Século z dnia 15 października opisywała, że było tam około 70 tysięcy ludzi: Na oczach zdumionego ludu, którego wiara przenosi nas do czasów biblijnych, na oczach ludzi bladych ze strachu, odkrywających głowy, wpatrzonych w niebo, zawirowało słońce; słońce – miotane gwałtownymi konwulsjami wymykającymi się wszelkim prawom kosmosu – to słońce «zatańczyło», jak mówili wieśniacy.

Biskup Fatimy w oficjalnym liście pasterskim tak pisał na temat cudu słońca: Dziesiątki tysięcy ludzi widziało ten taniec słońca... Widziały go osoby z różnych grup i klas społecznych, wierzące i niewierzące, dziennikarze głównych portugalskich gazet, a także ludzie przebywający poza miejscem zgromadzenia.

Pio Sciatizzi, naukowiec włoski, który był świadkiem tego cudownego wydarzenia, powiedział: Nie może być jakiejkolwiek wątpliwości co do historyczności tego wydarzenia... Tylko Bogu musimy przypisać najbardziej oczywisty i największy cud w historii...

Inacio Lourenco w 1917 r. mieszkał w wiosce Alburitel, oddalonej o 10 mil od Fatimy. Wiele lat później, już jako ksiądz, tak wspominał wydarzenia z 13 października 1917 r.: Nie jestem w stanie obecnie dokładnie opisać tego, co wtedy widziałem i czułem. Wpatrywałem się w słońce. Wydawało mi się ono bardzo blade. Zupełnie jednak nie raziło swym blaskiem. Wyglądało jak śnieżna kula obracająca się wokół własnej osi. Nagle oderwało się od nieba i zygzakami zaczęło spadać w kierunku ziemi. Pod wpływem strachu skryłem się pomiędzy ludzi. Wszyscy płakali, czekając końca świata.

Obok mnie stał niewierzący człowiek, który spędził całe popołudnie na ośmieszaniu pielgrzymów, ponieważ, jak mówił, ci prostacy przybyli do Fatimy tylko po to, aby zobaczyć małą dziewczynkę! Spojrzałem na tego człowieka. Stał jak sparaliżowany. Wzrok miał przykuty do słońca, a ciałem jego wstrząsały dreszcze. Potem padł na kolana, wzniósł ręce do nieba i wołał: "Matko Boża! Matko Boża!" Świadkowie cudu płakali, krzyczeli, wzywali Boga na ratunek i błagali o przebaczenie grzechów... W czasie trwającego cudu cały świat dookoła przybierał kolor tęczy.

Ermina Caixeiro, tak napisała: Łucja poprosiła o zamknięcie parasoli i wtedy prawie natychmiast deszcz przestał padać, jakby ktoś zakręcił kurek w prysznicu. Dzieci poprosiły również, aby mężczyźni zdjęli kapelusze i nakrycia głowy. Człowiek, który stał obok mnie, nie wykonał polecenia. Za parę sekund ukazało się słońce. Wówczas ów mężczyzna zdjął pokornie kapelusz i powiedział: 'Teraz uwierzyłem, nikt z ludzi nie mógł tego dokonać'. Tłum stał pogrążony w zupełnej ciszy. Słońce świeciło różnymi kolorami. Ubrania ludzi nabrały złotego odcienia i natychmiast wyschły. I wtedy właśnie słońce zaczęło kręcić się wokół własnej osi, wykonując niesamowity spiralny taniec, jakby oderwało się od firmamentu i pędziło w kierunku ziemi. Potem powróciło do pierwotnej pozycji. Wszyscy świadkowie cudu byli przerażeni, krzyczeli i błagali Boga o przebaczenie grzechów. Ślepi i ułomni prosili o uzdrowienie. Widziałam rzucane kule i niewidomych od urodzenia, którzy odzyskali wzrok.

Cud słońca, którego świadkami było kilkadziesiąt tysięcy ludzi, potwierdził w sposób niepodważalny prawdziwość całego orędzia, jakie Matka Boża przekazała światu przez troje fatimskich dzieci. Papież Benedykt XVI, 13 maja 2010 r. powiedział: Łudziłby się ten, kto sądziłby, że prorocka misja Fatimy została zakończona. Słowa te nabierają szczególnego znaczenia w naszych czasach, kiedy to obchodzimy setną rocznicą fatimskich objawień. (spis treści)

Co widziały dzieci 13 października?

 

Cud słońca. jest częścią październikowego objawienia. Stał się powodem licznych nawróceń, umocnienia wiary i fundamentem prawdy zawartej w orędziach fatimskich i głoszonych przez Kościół.

W trakcie cudu słońca jest jeszcze objawienie, będące potrójną wizją, którą oglądali wizjonerzy. Najpierw ukazuje się im św. Józef z Dzieciątkiem Jezus i Matką Bożą w bieli, okrytą niebieskim płaszczem. To Święta Rodzina. Następnie ukazuje się Pan Jezus i Maryja, jako Matka Bolesna. Wreszcie dzieci widzą Matkę Bożą Karmelitańską. Co oznaczają te objawienia? (spis treści)

Święta Rodzina. Kościół uczy, że Pismo Święte trzeba interpretować jako całość. Podobnie jako całość muszą być interpretowane fatimskie objawienia. Nie można przyjmować tylko wyrywkowo pewnych treści fatimskich, np. mówić o wymiarze politycznym (nawrócenie Rosji), a pomijać choćby obowiązek osobistego nawrócenia. Należy połączyć w jedno treści dotyczące Najświętszego Serca Jezusa zjednoczonego z Sercem Jego Matki, z Miłosierdziem Bożym, z kultem Niepokalanego Serca Maryi, a także z Eucharystią i z innymi elementami, takimi jak odmawianie Różańca, posłuszeństwo Papieżowi czy przyjmowanie cierpień w intencji zbawienia grzeszników. Do tych treści dochodzi też ukazanie się Świętej Rodziny podczas październikowego cudu słońca.

Gdy mówi się o treści objawień fatimskich, trzeba zawsze dodać kilka słów o wezwaniu Matki Bożej Fatimskiej do uświęcenia naszych rodzin.

Apel docierający z Fatimy jest ważnym głosem Nieba w czasach, gdy środki masowego przekazu prześcigają się w emisji programów antyrodzinnych, wyzwalających agresję i przemoc. Tylko rodzina - mówią jednym głosem Fatima i Rzym - może ocalić świat. Kościół ostrzega, że pogłębiający się kryzys rodziny prowadzi do szybkiej zagłady cywilizacji. Przetrwać może tylko cywilizacja miłości niesiona w rodzinach. Fatima ogłasza: Zwycięstwo cywilizacji miłości jest uzależnione od odpowiedzi, jaką na współczesne zagrożenia dadzą nasze rodziny.

Katechizm Kościoła Katolickiego uczy, że rodzina musi być wyspą wiary i miłości w świecie pełnym zła i nienawiści. Gdy tak się stanie, Bóg będzie miał gdzie postawić swą stopę, by zacząć działać wśród nas i wypełnić jedną z najpiękniejszych zapowiedzi apokaliptycznych: I morza już nie ma (Ap 21, 1). Zniknie morze, które jest symbolem zła zalewającego świat. Jego osuszenie będzie możliwe dzięki rodzinom - suchym wyspom, wyspom obcym grzechowi!

Na ten trud zachowania wiary, wytrwania w miłości, ocalenia tego, co jest tradycyjną wartością życia ludzkiego, błogosławi nam z Fatimy św. Józef - głowa Świętej Rodziny.

On jest w centrum pierwszej wizji oglądanej przez dzieci. Jest to wzór niezwykły, gdyż wskazuje na piękno, znaczenie i owoce zjednoczenia z Matką Najświętszą. Święty Józef był człowiekiem najbliższym Maryi. Upodobnienie się do niego oznacza życie w kręgu Boskiego światła, jakim promieniuje Matka Najświętsza. Oznacza wielką świętość. Taka świętość potrafi zmienić oblicze świata! (spis treści)

Matka Boża Bolesna. W drugiej wizji oglądanej przez fatimskich pastuszków ukazała się Matka Boża Bolesna.

Pobożność średniowieczna, rozważając tajemnice życia Maryi, mówiła o siedmiu boleściach Matki Bożej: 1) przepowiednia Symeona, 2) ucieczka do Egiptu, 3) zgubienie dwunastoletniego Jezusa, 4) droga krzyżowa, 5) stanie pod krzyżem, 6) zdjęcie z krzyża, 7) złożenie do grobu. Wszystkie je można sprowadzić do pierwszego proroctwa biblijnego: Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę... (Rdz 3, 15). Jej życie, choć niepokalane, nie było pozbawiane cierpień.

Boleść Maryi nie jest prawdą marginalną, cierpienie Jej jest bowiem ściśle powiązane z prawdą o Jej roli jako Współodkupicielki. Kościół uczy, że współcierpienie Maryi z Jezusem stało się częścią dzieła odkupieńczego i współwysłużyło nam zbawienie.

Kult Matki Bolesnej utwierdziły w Kościele Różaniec (część bolesna), Droga Krzyżowa (stacja IV i XIII), Litania Loretańska (wezwanie Królowej Męczenników) oraz sekwencja Stabat Mater. W Polsce funkcję tę pełnią dodatkowo Gorzkie Żale.

Dziś Fatima zdaje się podkreślać nie tyle "historyczny", ile "współczesny" ból naszej niebieskiej Matki. Wiemy, że podczas objawień w 1917 r. Matka Boża była zawsze smutna. Ból i łzy, jakie dzieci widziały na Jej twarzy, miały w sobie jedno tylko źródło: Ona płacze z tego powodu, że wiele dusz idzie na wieczne potępienie. Ona płacze dlatego, że wiele Jej dzieci idzie do piekła.

Znowu pojawia się element apokalipsy - teraz mówi on o ostatnim cierpieniu będącym konsekwencją naszych grzechów: o piekle. Maryja jest Matką Bolesną, bo boli Ją wieczne cierpienie ogromnej rzeszy ludzi, których Bóg powołał do życia z miłości i z myślą, że będzie mógł dać im życie wieczne w doskonałym zjednoczeniu z Sobą - z Tym, który jest źródłem jedynego, prawdziwego szczęścia. Gdy człowiek odrzuca ten dar i to przeznaczenie, Matka Najświętsza płacze. Gdy czynią tak tysiące, miliony ludzi, Maryja staje się Matką Bolesną. Dziś - mówi Fatima - jest Ona właśnie taką, i to bardziej niż w czasach jakichkolwiek wcześniejszych ludzkich pokoleń.

Ale Fatimy nie zamyka ukazanie boleści Matki. Jest jeszcze trzecia wizja: na tle słońca pojawia się Matka Boża Szkaplerzna. (spis treści)

Matka Boża Szkaplerzna. W ostatnim dniu objawienia, 13 października 1917 roku, Matka Boża objawiła się również jako Matka Boża Szkaplerzna, inaczej jako Matka Boża Karmelitańska. Pamiętamy, że siostra Łucja wstąpiła do Karmelu.

Trudno zrozumieć znaczenie szkaplerza, jeśli zapomni się o jego średniowiecznym rodowodzie. Powstał on w czasach, kiedy gest wzięcia kogoś pod płaszcz oznaczał prawną ochronę przez patrona, a także uznanie nieślubnego dziecka i nadanie mu swych rodowych praw. Tak na przykład trzeba rozumieć gest narzucenia przez biskupa swego płaszcza na św. Franciszka. Przez ten gest Franciszek znalazł w biskupie swego obrońcę i protektora. Do tego myślenia nawiązywała sztuka religijna, przedstawiając ludzi chroniących się pod płaszcz Matki Bożej.

Maryja, dając swój płaszcz lub udzielając pod nim schronienia, uznaje nas za swoje dzieci i niejako "legalizuje" nasze dziecięctwo, mimo że jesteśmy pełni grzechów i słabości. Wiemy, czym różni się życie prawowiernego dziedzica od nielegalnego potomka... Przez noszenie szkaplerza zapewniamy sobie dostęp do życia wiecznego.

Już najstarsza modlitwa Maryjna, "Pod Twoją obronę", w swej oryginalnej formie posiadała słowo "płaszcz". Pierwsze pokolenia chrześcijan, uciekając się do Najświętszej Maryi Panny, chroniły się pod "płaszcz miłosierdzia" Maryi. Wołały: "Pod płaszcz miłosierdzia Twego uciekamy się, Święta Boża Rodzicielko!".

Szkaplerz jest szatą Matki Najświętszej. Czy nie mówi nam on o znaczeniu oddania się pod opiekę Maryi i o wartości naszego poświęcenia się Jej Niepokalanemu Sercu, o którym tak wiele słyszymy w objawieniach fatimskich? On będzie dla nas schronieniem i drogą, która zaprowadzi nas do Boga - tak mówiła Maryja w czerwcowym objawieniu w Fatimie. On będzie dla nas gwarancją Jej pomocy i opieki. On otworzy przed nami niebo!

Wizja dzieci rozpoczyna się od wskazania na rodzinę, by następnie ukazać bezmiar grzeszności współczesnego świata, a na koniec ukazać jako ocalenie uciekanie się pod opiekę Maryi. Czy można krócej streścić wielkie orędzie z Fatimy w postaci takiej, jak ukazuje je Bóg w naszym pokoleniu?

Nie możemy zapominać, że rodzina jest drogą w przyszłość. Nie możemy pozwolić się oszukać, że popełniane przez nas zło nie ma żadnych dalszych konsekwencji.

Dziś nie możemy zrezygnować z Maryi!

W 1950 roku zapytano siostrę Łucję: "Dlaczego, zdaniem siostry, Matka Boska ukazała się w tej ostatniej scenie, trzymając szkaplerz?"

Łucja odpowiedziała: Dlatego, że Matka Boża chce, abyśmy wszyscy nosili szkaplerz. I to właśnie dlatego różaniec i szkaplerz, dwa najbardziej uprzywilejowane sakramentalna maryjne, nabierają dziś jeszcze większego, uniwersalnego znaczenia niż kiedykolwiek w historii. (spis treści)

Sens i znaczenie cudu słońca.

 

Cud słońca w Fatimie miał uwiarygodnić wszystkie orędzia Matki Bożej i sprawić, by ludzie w nie "uwierzyli". Potwierdza to sama Matka Najświętsza, mówiąc w lipcu 1917 r.: W październiku uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli. Ten sam element pojawia się w słowach bezpośrednio poprzedzających cud słońca. Maryja ogłasza: Niech ludzie więcej nie obrażają Boga. już i tak został bardzo obrażony!

Cud słońca był też głębokim przeżyciem, a jednocześnie przesłaniem skierowanym do ludzi, aby porzucili życie w grzechu.

W ostatnich słowach Matki Najświętszej ogłoszonych w Fatimie pojawia się również dalekie echo apokaliptycznej przestrogi. Bóg jest już tak bardzo obrażony, że jeśli ludzie nie przestaną go dalej znieważać swymi grzechami, to... Matka Boża jakby nie kończy zdania. Zamiast niego ukazuje ludziom obraz, który przemawia lepiej niż słowa. Każe dać słońcu znak, że nad ziemią zawisło widmo kary. Taka interpretacja ostatnich słów Matki Bożej Fatimskiej i wielkiego cudu słońca jest dziś uwiarygodniona dodatkowym argumentem. Znamy już treść trzeciego sekretu fatimskiego, tam zaś jest mowa o warunkowej karze, jaka czeka ludzkość: morze ognia spadnie na ziemię i podpali świat. Zapytajmy: Czy taniec słońca nie jest jego symbolem?

Mamy wiele powodów, by uważać, że przesłaniem opisywanego cudu jest wątek apokaliptyczny, który uzależniony jest od naszego wypełnienia żądań Matki Bożej Fatimskiej. Ks. Stefano Gobbi, jeden z najbardziej wpływowych wizjonerów XX wieku uważa, że cud słońca zawiera wątek wprost apokaliptyczny (związany z powtórnym przyjściem Jezusa). Potwierdza to treść jednego z objawień otrzymanych od Matki Najświętszej. Słowa Maryi: Cud słońca dokonany w Fatimie w czasie Mojego ostatniego objawienia się wskazuje, że weszliście obecnie w czasy, w których spełniają się wydarzenia przygotowujące was na powrót Jezusa w chwale. Wówczas ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego i wtedy będą narzekać wszystkie narody ziemi; i ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach niebieskich z wielką mocą i chwałą. (...) Chciałam was pouczyć o znakach podanych wam przez Jezusa w Ewangelii, aby was przygotować na koniec czasów. Właśnie w waszej epoce mają się one zrealizować. (spis treści)

Cud słońca w innych miejscach

 

Cud słońca pojawiający się w wielu rejonach świata, jest mocno związany z miejscami współczesnych objawień Maryjnych. Cud słońca w Fatimie zapoczątkował setki udokumentowanych nadprzyrodzonych fenomenów związanych ze słońcem oglądanych w różnych miejscach na naszej planecie, a które można uznać za cudowne. Oto kilka z nich:

2015, 13 czerwca. Watykan. W dniu fatimskim, 13 czerwca, w święto Niepokalanego Serca Maryi, wokół słońca nad Watykanem pojawiła się tęcza.

To niezwykłe zjawisko mogli zobaczyć pielgrzymi, którzy byli w Watykanie, wśród nich Polacy z Krakowa. Niebo było zupełnie bezchmurne.

Świadek: Będąc na dziedzińcu Muzeum Watykańskiego, ok. godz. 12.00 zobaczyliśmy wyraźną tęczę wokół słońca. Kiedy zobaczyłam tęczę, pierwsze skojarzenie, jakie miałam, związane było z objawieniem w Fatimie. Kolejna myśl uświadomiła mi, że dzieje się to w dniu fatimskim i w święto Niepokalanego Serca Maryi. Byłam bardzo wzruszona. Przez jakiś czas wpatrywali się w niebo, po czym tęcza stopniowo zaczęła zanikać.

Ks. Krzysztof Czapla, dyrektor Sekretariatu Fatimskiego w Zakopanem: W Fatimie słońce, element natury, dało znak potwierdzający autentyczność objawień. Dlatego chociaż trudno jest dać interpretację tego konkretnego zjawiska, to powinniśmy umieć odczytywać takie znaki. W czasie objawienia 13 czerwca 1917 r. Mata Boża ukazała Dzieciom Fatimskim swoje otoczone cierniem Niepokalane Serce, znieważane przez grzechy ludzkości. Tu nie ma przypadków, zbieżność okoliczności i znaków zawsze daje do myślenia. Przez takie zjawisko, tym razem nad Rzymem, Bóg po raz kolejny zwraca nam uwagę, aby każdy z nas coś sobie przemyślał. Zarówno w ubiegłym roku, jak i w bieżącym 13 maja taki znak był widoczny w południe w sanktuarium fatimskim w Portugalii. (spis treści)

2011, 13 maja. Fatima. Niezwykłe zjawisko na niebie mogło zobaczyć w Fatimie ćwierć miliona wiernych, którzy uczestniczyli 13 maja 2011 r. w uroczystościach dziękczynnych za beatyfikację Jana Pawła II. Po Mszy św. i wyświetlonym po niej filmie o błogosławionym Papieżu Polaku nad sanktuarium pojawiła się różnokolorowa obręcz wokół słońca. Zjawisko, które zaobserwować można było tylko w Fatimie i jej okolicach, wywołało oklaski i wzruszenie pielgrzymów. Niecodzienny znak słońca przez wielu został uznany za cudowny, przypominający "taniec słońca", jaki towarzyszył ostatnim objawieniom Maryjnym w październiku 1917 roku.

Również w ostatnich latach towarzyszyły inne zjawiska pewnym wydarzeniom i jednoznacznie odczytywane były jako znak z Nieba, np. gwałtowny powiew wiatru na pogrzebie Jana Pawła II czy tęcza w czasie wizyty Benedykta XVI w niemieckim obozie w Auschwitz. W chwili przybycia Benedykta XVI zaczął padać deszcz. Gdy Ojciec Święty przechodził wzdłuż pamiątkowych tablic na niebie pojawiła się tęcza (w Starym Testamencie znak przymierza Boga z człowiekiem). (spis treści)

1978, 25 marca. Betania w Wenezueli. W czasie jednego z objawień Matki Bożej w wenezuelskiej Betanii (objawienia uznane przez Kościół w 1987 r.) miał miejsce cud słońca. Kiedy uboga okoliczna ludność przybyła w dniu Zwiastowania w 1978 roku na farmę Finca Betania, Maryja, objawiając się Marii Esperanzy Madrano, rozpostarła ręce, z których wytrysnęły promienie światła.

Maria Esperanza Madrano: Promienie światła pobiegły prosto na nas kąpiąc nas w świetle w taki sposób, że Nasira Mistaje krzyknęła: "Wszystko się pali!". Rzeczywiście, wyglądało to tak, jakby płonęła cała okolica. Było to piękne. Słońce zaczęło obracać się wokół osi. Ludzie krzyczeli z zachwytu. (spis treści)

1950, 30 października. Watykan. Cud słońca przeżył również papież Pius XII w dniach 30 i 31 października 1950 roku, gdy figurę Matki Bożej Fatimskiej, wiezioną na Daleki Wschód, zatrzymano na kilka dni w Rzymie, w kościele Casaletto, tuż za ogrodami watykańskimi. Papież czterokrotnie widział w tychże ogrodach cud słońca, podobny do tego, jaki 70 tys. ludzi oglądało 13 października 1917 roku w dolinie Cova da Iria koło Fatimy.

Papież Pius XII o tym niezwykłym wydarzeniu sam złożył następujące świadectwo: Było to 30 października 1950 r., na dwa dni przed uroczystym ogłoszeniem dogmatu o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny, w dniu oczekiwanym z niepokojem przez cały świat katolicki. Około godziny szesnastej odbywałem codzienny spacer w ogrodach watykańskich. Czytałem i analizowałem, jak zwykle, rozmaite dokumenty urzędowe. Szedłem z Placu Matki Bożej z Lourdes aleją wzdłuż muru na szczyt wzgórza. Kiedy w pewnym momencie podniosłem wzrok znad kartek, które trzymałem w rękach, zostałem oczarowany zjawiskiem, którego nigdy wcześniej nie widziałem. Słońce, które znajdowało się jeszcze dosyć wysoko na niebie, wyglądało jak bladożółta kula, opasana świetlistym kręgiem, co jednak w najmniejszym stopniu nie przeszkadzało mi na nie normalnie patrzeć. Z przodu unosiła się nieduża chmurka. Matowa kula lekko się poruszała, to obracając się wokoło, to przemieszczając się z prawa na lewo i z powrotem. Ale wewnątrz kuli widać było całkiem wyraźnie i bez przerwy bardzo silne ruchy.

To samo zjawisko powtórzyło się następnego dnia, 31 października, i 1 listopada, w dniu ogłoszenia dogmatu(Wniebowzięcia NMP), jak również 8 listopada, w oktawę tejże uroczystości. Od tego dnia już więcej się to nie zdarzyło.

Później wiele razy próbowałem, zawsze o tej samej porze i w takich samych lub podobnych warunkach atmosferycznych, kierować wzrok na słońce, aby zobaczyć, czy nastąpi to samo zjawisko, ale daremnie. Nie mogłem ani przez chwilę patrzeć na słonce, gdyż zaraz mnie oślepiało. Jest to, mówiąc krótko i prosto, czysta prawda.(spis treści)

1944. Bonate. W czasie objawień we włoskim Bonate cud słońca wydarzył się sześciokrotnie, a jego świadkami było w sumie ponad milion osób. Pierwszy miał miejsce 20 maja.

Eliana Maggi, doktor, pod przysięgą tak opisała cud słońca: Tamta sobota była deszczowa. Na początku objawienia nad głową dziecka (wizjonerki Adelajdy Roncalli) ukazał się promień słońca. Podniosłam oczy ku niebu i ujrzałam przejaśnienie na niebie na kształt krzyża. Przez minutę, może dwie z nieba spadał deszcz składający się ze złotych i srebrnych punkcików. Wszyscy mówili o cudzie.

Ks. Luigi Cortesi pisał: Ktoś dostrzegł dziwny strumień światła spadający na dziecko i odbijający się na najbliższych twarzach. Inni zauważyli, że słońce przybrało postać krzyża. Jeszcze inni, że tarcza słoneczna kręciła się, tworząc pierścień nie większy niż pół metra. W niższych pokładach atmosfery niektórzy ludzie widzieli deszcz złotych gwiazd i małe żółte obłoczki w kształcie pierścieni, tak gęstych i bliskich ziemi, że byli tacy, którzy próbowali je złapać. Na dłoniach i twarzach pojawiały się różne kolory, wśród których przeważał żółty. Można też było zobaczyć, że czyjeś ręce świecą fluorescencyjnym światłem.

Dzień później, tj. 21 maja miało miejsce kolejne zjawisko słoneczne.

Świadkowie zeznali: Około godziny szóstej słońce wyszło zza chmur, wirując i wyrzucając z siebie na wszystkie strony promienie żółte, zielone, czerwone, niebieskie, fioletowe. Barwiły one chmury, pola, drzewa i rzesze ludzkie. Po kilku minutach słońce zatrzymało się, by za chwilę powtórzyć niezwykły spektakl. Wielu widziało, że tarcza słoneczna stała się biała jak Hostia, a chmury zdawały się opadać na ludzi. Byli tacy, którzy widzieli na niebie różaniec, inni dostrzegli Panią pełną majestatu z suknią sięgającą ziemi. Jeszcze inni widzieli na słońcu rysy twarzy Matki Najświętszej.

Te cudowne zjawiska były widoczne nie tylko w samym Bonate, ale i w innych miejscach, np. w Tavernola czy w Bergamo, gdzie wielu ludzi widziało słońce, jak blednie i na wszystkie strony wyrzuca z siebie tęczę barw. Obserwowano też szeroki żółty promień światła spadający na Ghiaie... Widząc te niezwykłe zjawiska, ludzie wybiegali na ulice. (spis treści)

1920, 13 czerwca. Fatima. Kolejny cud słoneczny miał miejsce w samej Fatimie.

G.F. Santos w liście tak opisuje to zjawisko: Muszę powiedzieć, że udałam się do Fatimy trzynastego tego miesiąca. Ponieważ nie było żadnego prześladowania, postanowiłam, co następuje: uczestniczyć we Mszy Świętej i wysłuchać kazania w odpust św. Antoniego. Później zdecydowałam się zabrać na miejsce objawień figurę Matki Bożej i tam ją wystawić do adoracji.

Kiedy stanęłam przed drzwiami małej kaplicy, była godzina 15.30 oficjalnego czasu. Co ważne: poprosiłam ludzi, by zdjęli kapelusze, bo miejsce już było poświęcone.

Mówiłam, w tym samym momencie ludzie krzycząc padli na kolana. Modlili się głośno. Z podniesionymi rękami wołali o przebaczenie, byli bowiem świadkami tego samego cudu słońca, co 13 października 1917 roku. W tym samym czasie, kiedy i ja byłam świadkiem tego zjawiska, zauważyłam, że stojąca przede mną figura zaczęła jaśnieć przeźroczystym, żółtym światłem. Uznałam, że pochodzi ono z nieba.

Oblicze figury zostało całkowicie przemienione (skutek owego światła). Stałam przy ścianie, poprawiając papier, którym była owinięta skrzynia.

Widząc po raz drugi taki cud, uklękłam przed figurą prosząc o przebaczenie, później jednak musiałam wstać, by poprawić niebieski papier pokrywający skrzynię, co dawało jej piękny wygląd: całość niebieska, a figura biała.

Następnie, posługując się świecą, zapaliłam cztery inne świece. Ta pierwsza miała normalny płomień, a kiedy zapaliłam nią cztery świece, te paliły się na czerwono, czerwienią, jaką palą się sztuczne ognie. Świeca użyta do zapalania dalej świeciła się normalnym płomieniem.

Następnie umieściłam ją w bukiecie kwiatów i ta natychmiast zaczęła palić się na czerwono jak pozostałe cztery. Ludzie krzyknęli: "Spójrzcie na świece!, Spójrzcie na świece!".

Potem uklękłam przed figurą i odmówiłam różaniec, a wszyscy przyłączyli się do modlitwy. Podczas odmawiania różańca niektóre świece zostały zdmuchnięte przez wiatr. Zapalone ponownie, paliły się na różowo. Kiedy skończyliśmy różaniec, fenomen słoneczny ustał, figura utraciła swój blask, a świece zaczęły palić się normalnym płomieniem. Niech Bóg będzie błogosławiony.

1917, 20 października. Torres Novas, niedaleko Fatimy. W tym dniu, o godz. 18.00 miał tu miejsce drugi taniec słońca. Było to jednak cudowne zjawisko inne niż tydzień wcześniej i nie tak doniosłe. Biskup diecezji Portalegre i wielu wiernych widziało w Torres Novas wirowanie słońca i zmianę kolorów jego tarczy. (spis treści)

Dzisiaj jest

czwartek,
27 lipca 2017

(208. dzień roku)

Święta

Czwartek, XVI Tydzień zwykły Rok A, I Dzień powszedn

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia: